Popatrzyłam na męża i nagle dotarło do mnie, że już od dawna tak naprawdę nie rozmawialiśmy. Nie śmialiśmy się z jakichś głupot. Nie czekaliśmy razem na jakiś wyjazd, premierę teatralną. Wiele się przez te dziesięć lat zmieniło. Chyba się od siebie oddaliliśmy, pomyślałam.
Mój mąż mnie nie prosił o wybaczenie, wręcz przeciwnie opowiadał o swojej wspaniałej kochance. Słuchałam w milczeniu, a po kątach wylewałam łzy . Mimo wszystko został, jednak to nie to samo. Dziś wiem ,ze nie kocham już mojego męża tak jak kiedys, codziennie wszystko wraca, wszystko mi przypomina tamten okropny okres.
Jeśli nie lubisz lub obrażasz swojego męża, ponieważ czujesz, że twój mąż cię nienawidzi, Twoje uczucia mogą być bardziej reakcją na jego zachowanie niż cokolwiek innego. Kiedy czujesz, że twój mąż cię nienawidzi, możesz być bardziej prawdopodobne, aby odpowiedzieć na niego z negatywnością studni.
Witam.zadaje sobie pytanie czy kocham swojego męża,ktory traktuje mnie bardzo jak współlokatorkę niż żonę.czuje się samotna.Jedyna radość to 9mc córeczka,gdyby nie ona nie wiem czy bylibyśmy razem.Rizmiwt nie pomagają bo twierdzi że jest sobą i się zmieniać nie ma zamiaru.Terapia też nie wchodzi w grę.Nie rozmawia o
Mężczyzna nie stara się już zaskakiwać i zdobywać kobiety, ponieważ jest już jego. Kobieta nie ma wystarczającej uwagi, ale jest pełna zmartwień w domu, a ona sama zapomina o uroku swojego mężczyzny. Stopniowo zaczynają się małżonkowie spędzają mniej czasu razem, mniej zainteresowani sobąpraktycznie się nie komunikują
Nie podoba mi się mój mąż: powody rozwiązania małżeństwa . Psychologowie uważają, że małżeństwa rozpadają się z trzech głównych przyczyn: • niedojrzałość emocjonalna; • niewłaściwy wybór partnera; • kryzys rodzinny, który nie przetrwał.
Zdradzam męża, bo nie zaspokaja mnie seksualnie. Podobno seks nie jest najważniejszym elementem zwi "Mówią, że go porzuciłam". 39-latka rozwiodła się z powodu diagnozy męża. Matka dwójki dzieci przyznaje, że jej mąż był żywi. Gdy on nie chce dziecka. On nie chce dziecka, a ty chciałabyś już zostać ma
Nie kocham swojego męża. Żałuję wyjścia za mąż. Na początku, gdy się poznaliśmy, myślałam, że to ten jedyny. Podobne zainteresowania, poczucie humoru, plany na przyszłość. Z biegiem czasu odkrywałam w nim coraz więcej zalet. Był czuły, troskliwy, pogodny. Zawsze potrafił mnie podnieść na duchu. Mężczyzna idealny.
Iwona walczy o męża codziennie. Staje na głowie, żeby zdobyć pieniądze na leczenie i rehabilitacje, ale sama powoli traci już siły. A przecież jest jeszcze Zosia, która teraz potrzebuje swojej Mamy jak nigdy przedtem. Ona ma tylko 11 lat… nie może stracić Taty, swojego bohatera, inspiracji, autorytetu.
To nie sumienie każe Ci szukać wybaczenia. To co napisałaś już jest formą spowiedzi, wyznanie prawdy, Pomyśl jeżeli pragniecie nadal być małżeństwem to Pan będzie wam Błogosławił. I proszę zastanów się poważnie o winie swojego męża, NIC NIE TŁUMACZY ZDRADY - a na pewno niespełnione oczekiwania.
Ih3svr. Jesteśmy ze sobą ponad 10 lat od 5ciu jesteśmy małżeństwem i mamy dwie wspaniałe córki. Radzimy sobie sami, moja mama mieszka daleko a tesciowa… No cóż. Dojdziemy do tego. I mąż bezapelacyjnie jest wspaniałym ojcem. Zawsze uchodziliśmy za dość oryginalną parę. Nigdy nie byliśmy związkiem cukierkowym. Potrafiliśmy być razem i być osobno. Każdy z nas potrzebował swojej przestrzeni i wykorzystywał ją wg swoich potrzeb. Kiedy chciałam wychodziła z przyjaciółkami na miasto i szalalam na parkiecie popijać drinki. Po prostu potrzebowałam się wyszumieć. Nigdy go nie zdradziłam, nigdy nie rozgadalam się za innym, po prostu musiałam odreagować ciężki tydzień i poplotkowac. On też mial swój czas. Nigdy się o to nie klocilismy, zawsze to było z szacunkiem dla drugiej osoby. Oboje mamy wybuchowy charakter i w kłótni się szczedzilismy sobie przykrych słów. Godzilismy się też z hukiem. Potem ślub, ciąża, druga, trzecia. Przy trzeciej zaczeslimy się kłócic, przestało się układać. I nie chodziło tu u dzieci, że jednak mniej czasu czy coś. Rodzicielstwo nas nie męczyło, seks rowniez był ok. Fakt, może czasem brakowalo wyjścia we dwoje, ale zdawalismy sobie z tego sprawę, że inaczej nie będzie… Mimo to, miałam wrażenie, że coś się zmieniło między nami. Mimo, że nie mogę złego słowa powiedzieć o nim jako ojcu, coraz częściej jednak tracił w moich oczach jako mąż. Klocilismy się też o jego rodzinę. Nigdy nie byłam ich ulubienica, raczej teściowa do dzisiaj rzuca w moja podobizne lotkami. Nie chciala, żeby się zenil, załamana była już w dniu, kiedy wspólnie zamieszkalismy. Nigdy nie miałyśmy otwartej wojny a, w towarzystwie zawsze się do siebie usmiechalysmy. Kiedy dowiedziała się, że poronilam pierwsza ciaze wzięła mnie na bok i stwierdziła, że dlatego, że jestem za chuda. I to moja wina. Przemilczalam. Cały czas próbowałam dawać szanse i myślalam, że zmieni to się kiedy urodziłam nasze dzieci, ale nic to nie zmieniło. Nigdy do mnie nie zadzwoniła, nie przyjechała do dzieci i nie mają żadnego kontaktu. Tylko jak wypadają jakieś święta, ale nawet wtedy jestem traktowana jak powietrze i zwraca się tylko do męża, nawet z pytaniem co pijemy. Wielokrotnie zwracałam uwagę na to mężowi, ale bez rezultatu. Raz nawet z nią rozmawiał, ale stwierdził, że ona problemu nie widzi i to ja robię zamieszanie. I ostatecznie stoi po jej stronie. Do tego jego praca. Ma dobra, ale wiaze się ze stresem. I coraz częściej odbija się to na mnie. Zaczął przeklinać, dużo. Nawet przy naszych córeczkach. Nie ma już hamulców. Do tego zaczął się do mnie brzydko zwracać, nie używa wulgaryzmów, ale te słowa są dla mnie obraźliwe. Czasem nawet w złości używa okreslen typu: idiotka. Jeszcze na początku walczyłam, potem mi się odechciało. Przestałam zawracać uwagę: niech sobie gada na zdrowie. Jak mam zły dzień, krzyczę,, odwdzięczam się tym samym. Każe się pakować i wracać skąd przyszedł. Jak emocje opadna, przeprosi i dajemy sobie “ostatnia” szansę. I tak w kółko od ponad roku. Wbrew pozorom maz jest fajnym facetem. Jest przystojny, wysportowany, z poczuciem humoru, ma dobra prace, ale coś pękło i się skończyło. Mam wrażenie, że już zyjemy jak dobrzy kumple. Seks się zdarzy, ale bez fajerwerków. Niby mam ochotę, ale mam wrazenie, że chodzi bardziej o to, żeby to on sobie “spuścił z krzyża”. Orgazm może w przeciągu tego roku mialam raz, może dwa razy. Już mój elektryczny przyjaciel potrafi dostarczyć mi większa satysfakcję seksulna. Do tego mam wrażenie, że ze wszystkim zostałam sama. W wielu kwestiach decyzję podejmuje sama, on tylko słucha i nic do powiedzenia nie ma. Stracił w moich oczach jako partner, tego partnerstwa już nie ma. Mam wrażenie, że robię za dwóch w tym małżeństwie. Często się mijamy, ale nikomu to nie przeszkadza a czasem wręcz paradoksalnie leżymy na sobie i oglądamy film. I tyle. Wielokrotnie rozmawiałam z nim na temat rozwodu. Nie da mi. Mamy dzieci, one je kocha i chce być blisko. Mamy być rodzina że względu na dzieci. Ja tego nie chce. Jestem młoda i chce być szczęsliwa, po prostu. Nie widze przyszłości dla nas… Lubię go i też nie chciałabym iść na wojenna ścieżkę. Ale widzę już sposobu na ratowanie tego. I jestem zmęczona i przestało mi zależeć. Kiedyś powiedział, że zdrady tylko nie wybaczy. Nie chciałabym sięgać po tego typu rozwiązania.
Data utworzenia: 18 lutego 2022, 6:16. Są razem już 34 lata. I choć Mariola Bojarska-Ferenc ( l.) i Ryszard tworzą udane małżeństwo, słynna trenerka fitness znana z wielu programów w TVP zdradza nam, że zamiast mówienia o miłości woli czyny. By pokazać swoje uczucia, chętnie mężowi coś upichci, albo wyprasuje koszulę. Jak wygląda jej związek? Mariola Bojarska-Ferenc Foto: Tedi / W 2022 roku mija 31 lat od ślubu Marioli Bojarskiej-Ferenc. Mało kto wie, ale gwiazda w przypływie złości pozbyła się swojego czasu pierścionka zaręczynowego. – W naszym małżeństwie nie brakuje emocji od samego początku. Swój temperament włoski pokazałam już wtedy, gdy po ślubie przeprowadziłam się na jakiś czas do Poznania, gdzie mieszkał mąż. Proszę sobie wyobrazić, że trzy tygodnie po ślubie wkurzyłam się na męża przeogromnie. Byliśmy wtedy na eleganckim przyjęciu. Byłam tak zazdrosna o jego długą rozmowę z inną kobietą, że bez zastanowienia rzuciłam pierścionkiem zaręczynowym w tłum i wyszłam. Niestety ktoś go ukradł, nie odzyskaliśmy go – mówiła Faktowi w 2020 roku Bojarska-Ferenc. Mariola Bojarska-Ferenc zdradza sekrety swojej miłości – Gesty są ważniejsze niż słowa. Je zdecydowanie tak wolę. Ludzie często zapewniają się o miłości, ale potem nic za tym nie idzie. To musi być straszne - opowiada nam Mariola, która po tylu latach z ukochanym Ryszardem ma wiele refleksji. – Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że kocham męża nie za coś, a pomimo. Kiedy się jest razem tak długo to się wie, że bywa tęczowo, ale jest też szaro i czarno. Sztuką jest przejść przez te wszystkie kolory życia, bez zadraśnięcia tego co najmocniejsze i być dalej ze sobą i się kochać - stwierdza trenerka, dla której miłość to przede wszystkim partnerstwo, wspólne pomaganie sobie i dbanie o siebie. Jak Mariola Bojarska-Ferenc okazuje uczucia? Według Marioli Bojarskiej-Ferenc słowo "kocham cię" jest zbyt ulotne. – Nie lubię bez sensu mówić mężowi, że go kocham, bo samo słowo dla mnie nic nie znaczy. Ja czuję miłość męża, gdy jestem chora i on opiekuje się mną, robi mi śniadanie do łóżka czy herbatę. Czuję się też kochana, gdy kupuje mi moje ukochane białe kwiaty, bo wtedy wiem, że zna mnie doskonale i wie, że małymi gestami może sprawić mi przyjemność - opowiada i dodaje. - To więcej wyraża niż słowa "kocham cię". Mąż też czuje się kochany, jak wyprasuję mu koszule czy zadbam o dom, ugotuję obiad - kwituje Mariolka. Przeczytaj również: Mariola Bojarska-Ferenc o operacjach plastycznych. Czy wkrótce się na nie zdecyduje? Mariola Bojarska-Ferenc boi się wrócić na siłownię. Poleca ćwiczenia z butelkami Mariola Bojarska-Ferenc o stracie pracy. „Brutalnie ze mnie zrezygnowali" /8 Tedi / Mariola Bojarska-Ferenc opowiedziała Faktowi o miłości. /8 @mariola_bojarska_ferenc / Instagram Mariola Bojarska-Ferenc zna męża już 34 lata. /8 @mariola_bojarska_ferenc / Instagram W 2022 roku Mariola Bojarska-Ferenc będzie obchodziła 31. rocznicę ślubu. /8 - / Kapif Mariola Bojarska-Ferenc lubi gotować dla męża. /8 Aleksander Majdański / Mariola Bojarska-Ferenc dab by jej mąż miał w szafie zawsze wyprasowane koszule. /8 Aleksander Majdański / Mariola Bojarska-Ferenc nie lubi mówić mężowi słów „kocham cię". /8 Aleksander Majdański / Mariola Bojarska-Ferenc uważa, że czyny są ważniejsze od słów. /8 Tedi / Mariola Bojarska-Ferenc nie ukrywa, że jest dziś w szczęśliwym małżeństwie. Masz ciekawy temat? Napisz do nas list! Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Wszystkie historie znajdziecie tutaj. Napisz list do redakcji: List do redakcji Podziel się tym artykułem:
Pewnie stres albo jakaś inna jest na boku . Jak "mu rośnie" to w czym widzisz problem? skoro mu staje to chyba go pociągasz, nie? Tylko w tym problem ,że to ja zaczynam zawsze nigdy on nie. Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2012-05-07 17:56 przez etaa894. Ile jesteście razem? Może ma jakieś kłopoty w pracy np., to ma duży wpływ na te sprawy. Bądź wyrozumiała i cierpliwa. Rośnie? To dobrze, gorzej jak by nie rosło. Cytatpisaczkixd skoro mu staje to chyba go pociągasz, nie? Cytatmargoletka Ile jesteście razem? Może ma jakieś kłopoty w pracy np., to ma duży wpływ na te sprawy. Bądź wyrozumiała i cierpliwa. Jesteśmy już ze sobą 4 lata. Tak ma ale to już długo trwa ten jego stres i juz nie wiem co robić. Jestem kobietą i chce czuć, że mój partner mnie pragnie i pożada. CytatMee1990 Jak "mu rośnie" to w czym widzisz problem? Gorzej jakby mu nie rosło Cytatchocolatto7693 Nie doszukuj się na siłę jak "mu rośnie" to go podniecasz , więc nie panikuj. Tym bardziej , że zapewnia Cię , że cię kocha , podnieca i pociąga to nie ma o co się martwić gorzej , jakby mu tam nie rosło ) Czyli czekać..? sam chłopak Cię zapewnia, że go podniecasz i pociągasz więc nie masz się czym martwić ja nie wiem czy Ty masz 5 lat.. Skoro mu rośnie to go podniecasz. Skoro o tym mówi to go podniecasz. Facet to jednak nie maszyna, nie będzie wiecznie zwarty i gotowy, bywa też zmęczony i ma gorsze dni w seksie.. tyle Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.
Dawno tu nie byłam, bo nie mam dostępu do neta. Ale w piatek wieczorem mam zamiar ponownie wpasc tu, na formum i przeczytac odpowiedzi, jesli ktoras ma podobny klopot lub chce mi pomoc. Urodzilam coreczke w marcu, do tego czasu bylo Ok. Wyszlam dwa lata wczesniej za maz z milosci. Kochalam meza i bylo wszystko swietnie. Po porodzie zaczely sie problemy. Zaczal mnie najprosciej na swiecie wkurzac o wszystko. Nie mowie, ze nie ponosze winy za nic, ale po prostu sytuacja jest nie do wytrzymania. To wszystko bylo juz wczesniej, przed urodzeniem dziecka, ale ja tego nie zauwazalam!!! Dopiero jak zaczelam byc zmeczona, przy opiece nad dzieckiem zobaczylam, jaki to cham!!! Po pierwsze maz twierdzi, ze opieka nad dzieckiem to sama frajda. Ze on pracujac w biurze przy kompie dopiero sie napracuje. Wymaga ode mnie opieki calodobowej nad dzieckiem, obiadu, czystego domu i uprasowanych koszul. Ja po prostu nie daje rady. Jak corka spi, ja siadam i czytam ksiazke, bo ona spi tak czujnie, ze musze siedziec przy wozku i bujac ja. Teraz tak juz nie jest, ale przez pierwsze 3 m-ce tak bylo. Czasem mala ma tak kiepski dzien, ze mam problem, zeby zjesc sniadanie. Po poludniu placze ze zmeczenia. A moj maz uwaza, ze jestem smieszna, skoro czytam ksiazeczki i narzekam, ze jest mi trudno. Jak prasuje, to zajmuje mi to 3 godz., bo corka np. nie ma juz ochoty lezec na macie, wiec musze ja wsadzic do lezaczka, w ktorym tez nudzi sie juz po 15 min. I tak w kolko, ale wam pisac o tym nie musze, bo same to znacie z autopsji….. Moj maz kazda czynnosc, kazdy obowiazek w domu, jak sprzatanie, mycie naczyn itp dzieli skrupulatnie na pol. Nie wazne, ze ja sie do tej 17 dzieckiem zajmuje SAMA, ugotuje obiad i mu go podam. Jesli dzien wczesniej po tym obiedzie on myl naczynia, to dzis tego nie zrobi. Jest niesprawiedliwy. Najgorsze jest to, ze jak chce z nim pogadac, to sie nie odzywa, nie reaguje i patrzy tempo przed siebie. Jego pasja jest komputer, w ktory gapi sie od momentu zasniecia dziecka. Nie spedza ze mna czasu wieczorem. Ale to co, skoro corka zasypia o 22:30, to i ja ide spac. On siedzi przy kompie do 2 w nocy, wstaje o 7 i jest nieprzytomny. Jakma uspic corke, to robi to machinalnie, np. telepie ja na sile w wozku, a ona az z placzu sie zanosi. Boje sie zostawic go samego z corka i do tego czasu jeszcze tego nie zrobilam. Ostatnio posadzil ja na kanapie i mala zgiela sie do przodu i upadla na buzie!!! KURDE! Ona wtedy nawet nie miala 4 i pol miesiaca!!!!!!! Jak jechalismy do lekarza, poprosila, zeby przyniosl fotelik do samochodu. A on przyniosl….. bujaczek!!!!!!!!!!!!!!! To sa szczegoly, na prawde. Ale dziecko potrzebuje opieki, a nie on sobie je sniadanko, a ona lezy obok i muczy,a on zza ramienia cos mruknie i gapi sie w telewizor. On uwaza, ze ma ciezej, niz ja i twierdzi, ze powinnam isc do pracy. Zadne rozmowy nie pomagaja. Dochodzi do krzykow!!!!! I to z mojej strony, bo jego taktyka jest milcenie i ignorancki usmieszek na twarzy. Ja go na prawde nie kocham. Wiem o tym dobrze i gdybym mogla wrocic czas, nie wyszlabym za niego za maz. Wiem, ze wszystko ma swoje podloze – ja nie mam pracy, zyjemy z wielkimi dlugami za 1500 zl, mieszkamy blisko moich rodzicow, ktorzy go nienawidza. Ale teraz widze, ze moja mama miala racje, ze on jest leniem, ze jest gowno wart. On taki byl wczesniej, ale ja bylam tak zaslepiona miloscia, ze tego nie widzialam!!!!! Pamietam, jak bylam w ciazy i chcialam, zeby wieczorej przyszedl do lozka i mnie przytulal, on wpadal na 2-3 min. i mowil, ze idzie na kompa, bo to niedlugo sie zmieni i nie bedzie mogl siedziec przed nim, wiec teraz musi to wykorzystac. A ja tak bardzo pragnelam bliskosci. Nie caluje mnie, nie tuli…. Wiele miesiecy po porodzie dal mi buzi, a ja czulam sie, jakby to byl calus ludzi, ktorzy sa malzenstwem od 30 lat….. Wczoraj po raz pierwszy sie kochalismy, od 5 m-cy. Nie czulam tego, co wczesniej. Czulam potrzebe zaspokojenia i tak bylo od poczatku do konca. Pamietam, jak kiedys jak mnie calowal przy stosunku, czulam wielka milosc. Teraz czuje tylko popielniczke w jego ustach. Obrzydza mnie, nie moge na niego patrzec, mdli mnie na jego widok. Wszystko mnie w nim denerwuje. A najbardziej jego sposob traktowania mnie. Jestem po prostu ZONA I MATKA, a nie kobieta z potrzebami, uczuciami, potrzeba snu i odpoczynku. Jestem dla niego nikim. A on zachowuje sie jak stary, 60 letni facet z niesamowitym wyobrazeniem na swoj temat, egoista i dbajacy tylko o SWOJE potrzeby. Nie chce pisac, ze go nienawidze, ale juz na peno nie kocham. Nie wiem, co zrobic, nie wiem, co poczac, jak sie zachowywac, jak dalej zyc. Dla mnie najwazniejsza jest corka i dla niej zrobie wszystko. Pomozcie, prosze. Tylko w was nadzieja, bo nie mam z kom pogadac. Kompletnie z nikim….. Aga z Julianną, ur. 19 marca 2004 roku